Grimmowe podroze po basniowym swiecie w celu poznania siebie i drogi przez las, wspomagane obrazami, ktore czesto mowia wiecej niz slowa, szczegolnie obrazy Arthura Rackhama:D
RSS
niedziela, 02 sierpnia 2009




K.K. Baczyński "Pokolenie"
 

 

Wiatr drzewa spienia. Ziemia dojrzała.
Kłosy brzuch ciężkiw góre unoszą
i tylko chmury - palcom czy włosom
podobne - suną drapieżnie w mrok.

Ziemia owoców pełna po brzegi
kipi sytością jak wielka misa.
Tylko ze świerków na polu zwisa
głowa obcieta strasząc jak krzyk.

Kwiaty to krople miodu - tryskają
ściśnięte ziemią, co tak nabrzmiała,
pod tym jak korzeń skręcone ciała,
żywcem wtłoczone pod ciemny strop.

Ogromne nieba suną z warkotem.
Ludzie w snach ciężkich jak w klatkach krzyczą.
Usta ściśnięte mamy, twarz wilczą,
czuwając w dzieńm słuchając w noc.

Pod ziemią drżą strumyki - słychać -
krew tak nabiera w żyłach milczenia,
ciągną korzenie krew, z liści pada
rosa czerwona. I przestrzeń wzdycha.

Nas nauczono. Nie ma litości.
Po nocach śni się brat, który zginął,
któremu oczy żywcem wykłuto,
któremu kości kijem złamano;
i drąży ciężko bolesne dłuto,
nadyma oczy jak bąble - krew.

Nas nauczono. Nie ma sumienia.
W jamach żyjemy strachem zaryci,
w grozie drążymy mroczne miłości,
własne posągi - źli tryglodyci.

Nas nauczono. Nie ma miłości.
Jakże nam jeszcze uciekać w mrok
przed żaglem nozdrzy węszącym nas,
przed siecią wzdętą kijów o rąk,
kiedy nie wrócą matki ni dzieci
w pustego serca rozpruty strąk.

Nas nauczono. Trzeba zapomnieć,
żeby nie umrzeć rojąc to wszystko.
Wstajemy nocą. Ciemno jest, ślisko.
Szukamy serca - bierzemy w rękę,
nasłuchujemy: wygaśnie męka,
ale zostanie kamień - tak - głaz.

I tak staniemy na wozach, czołgach,
na samolotach, na rumowisku,
gdzie po nas wąż się ciszy przeczołga,
gdzie zimny potop omyje nas,
nie wiedząc: stoi czy płynie czas.
Jak obce miasta z głębin kopane,
popielejące ludzkie pokłady
na wznak leżące, stojące wzwyż,
nie wiedząc, czy my karty iliady
rzeźbione ogniem w błyszczącym złocie,
czy nam postawią, z litości chociaż,
nad grobem krzyż.
22.VII.43 r.
 
piątek, 31 lipca 2009
piekno

ma makijaz czy go nie ma. byl retusz czy go nie bylo..
nie ma znaczenia.
ta kobieta ma w sobie duzo piekna tak czy owak.

swoja droga w przypadku aktorek to dosc dziwne szukac na sile zdjec bez retuszu. czesto charakteryzacja w filmie nie upieksza.
sztuczny nos Kidman w Godzinach jest tego doskonalym przykladem
czwartek, 30 lipca 2009
rodzice w rownouprawnieniu gramatycznym
masowalam stopy mojemu synowi, mial mine bardzo zadowolonego malego maharadzy. z luboscia stwierdzil:
- jestes moją rodzicą!
tak tak
nie RODZICEM. nie TYM rodzicem, tylko tą rodzicą.

tego nawet Kazia Szczuka nie wymyslila. nasza wielka krytyczka literacka.

swoja droga dziecko mi nagle doroslo. kaze sobie czytac ksiazeczki i wytrzymuje bez ruchu caly rozdzial Kubusia Puchatka.
niedziela, 26 lipca 2009
Bohun i Skrzetuski - studium wyboru
pod ponizszym utworem jest ciekawa dyskusja. Dlaczego piekna Helena wybrala nudnego, do bolu przewidywalnego Skrzetuskiego zamiast szalonego Bohuna.
byc moze dlatego ze nie miala destrukcyjnej osobowosci.
przyznaje ze ksiazkowej Heleny nie pamietam. piszac ze filmowa Helena jest nijaka, jestem nadal dosc lagodna w ocenie. ale coz, oblakany wzrok Bohuna mnie nie uwiodl. absolutnie. co prawda wasaty Skrzetuski rowniez.
piątek, 24 lipca 2009
dwie kreski
to glupie ze o istnieniu dziecka zawsze dowiadywalam sie w lazience.
pamietam jak moje siki nasaczaly test i napierw pojawiala sie jedna kreska a zaraz potem druga. druga pojawiala sie tak szybko, bo te dwa razy kiedy testowalam to byl juz 5 tydzien.
i oba razy czulam zawrot glowy i pytanie: jak to? i co teraz..
stan jakiegos zupelnego odrealnienia. bo nagle okazuje sie ze powstaje nowy czlowiek.

ten nowy czlowiek teraz lezy kolo mnie i spi. ma dzis jeden miesiac, jeden tydzien i jeden dzien. wyglada jak maly groszek ktory wypadl z lupinki.
poza cala proza zycia, powstanie i narodziny nowego czlowieka to cud.
taki cud..


czwartek, 23 lipca 2009
jestem jedza
1. daje smoka swojemu 6 tyg synowi zamiast sie nim zajac, lulac, gugac, dawac piers
2. zakladam mu jednorazowe pieluchy ktore sa samym zlem - http://www.pieluszkarnia.pl/i37,plusy.html
3. nosze w chuscie z wygody a nie dlatego ze lubie
4. jestem uzalezniona od internetu
5. nie chodze na bobomigi, masaz itd z dzieckiem
6. moj syn oglada bajki prawie ze nalogowo
7. nie znosze karmic 2 latkow
8. karmie piersia z wygody i dlatego ze chce schudnac
9. nie znosze wstawac od 4-8 nad ranem
10. nie mam zawodu konkretnego
11. ogolnie jestem jedza
środa, 22 lipca 2009
zasady przetrwania
1. kazde dziecko w koncu usnie.
2. im bardziej sie drze tym chwila jego usniecia jest blizsza (darcie sie jest meczace)
3. jesli nie je teraz to zje pozniej.
4. dzieci rosna. noworodki szybko staja sie niemowlakami, a potem malymi dziecmi.
5. kazdy byl noworodkiem/niemowlakiem i jakos przezylismy i dalismy sobie rade


niedziela, 19 lipca 2009
Smok bezzebna paszcze szczerzy
tak tak

moje dziecko Jerzydlo zaczal szczerzyc bezzebnie dziasla. (tzn ejszcze sie nie usmiecha aczkolwiek patrzy calkiem przytomnie) za to smok z przyjemnoscia jest w uzyciu.
poniedziałek, 13 lipca 2009
dzieci i sens zycia
co jakis czas gdzies przewija sie stwierdzenie dzieciach jako o sensie zycia rodzicow.
moim zdaniem dziecko i sens zycia nie maja prawie nic wspolnego. bycie dla dziecka sensem zycia rodzica to chyba obciazenie na cale zycie. jak odejsc i zyc po swojemu skoro jest sie sensem zycia mamy?
czym a raczej kim w zyciu rodzicow sa wiec dzieci?
chyba dopelnieniem i przedluzeniem (gatunku)
kazdy ma wlasny sens i lepiej tych wlasnych sensow nie mieszac miedzy soba.

a moze jestem zla matka? bo dzieci nie sa centrum mnie i mojego wszechswiata?


niedziela, 12 lipca 2009
ameryka w konserwach
do tej pory bylam jak wiekszosc, ktora mysli ze Bob Marley spiewa o tym, ze zycie bez kobiet jest rownoznaczne z zyciem bez lez.
tymczasem na forum frondy mnie olsniono. Bob Marley spiewa do kobiety, coby nie plakala.

wzruszajace ;)

teraz sobie puszczam i nie placze
sobota, 11 lipca 2009
drugi raz nie bedzie takiego samego dnia
Niech żyje bal Życie kochanie trwa tyle co taniec fandango, bolero, be-bop manna, hosanna, różaniec i szaniec i jazda i basta i stop. Bal to najdłuższy na jaki nas proszą, nie grają na bis, chociaż żal, zanim wiec serca upadłość ogłoszą na bal, marsz na bal Szalejcie aorty, ja idę na korty Roboto ty w rękach się pal Miasta nieczułe mijajcie jak porty Bo życie, bo życie to bal Bufet jak bufet jest zaopatrzony Zależy, czy tu, czy gdzieś tam Tańcz póki żyjesz i śmiej się do żony I pij... zdrowie dam! Niech żyje bal! Bo to życie to bal jest nad bale! Niech żyje bal! Drugi raz nie zaproszą nas wcale! Orkiestra gra! Jeszcze tańczą i drzwi są otwarte! Dzień warty dnia! A to życie zachodu jest warte! Chłopo-robotnik jak boa grzechotnik z niebytu wynurza się fal, wiedzie swa mamę i tatę, i żonkę, i rusza, wyrusza na bal. Sucha kostucha - ta Miss Wykidajło wyłączy nam prąd w środku dnia. Pchajmy wiec taczki obłędu, jak Byron, bo raz mamy bal! Niech żyje bal...
nas czworo
od 16 czerwca jest nas juz 4.
Maly Jerzy jest taki jak przewidywalam. Zupelnie taki jak przewidywalam.

podzielenie milosci i uwagi z 1 na 2 przychodzi stopniowo.
wczoraj mnie olsnilo ze moj problem i obawy dotyczace opieki nad 2 na raz, maja zrodlo w zakodowanym w mojej glowie wzrocu: dbam o jedno dziecko na raz.
tymczasem uwaga i wszystko inne musi byc rozdzielone na 2. po tym olsnieniu zrobilo mi sie lzej.

poza tym coz.
matka dwojki chlopcow to juz nie ta sama Grimma.
Grimma ktora drugi raz zostala matka jest ciut bardziej spokojna i wiecej wiedzaca.
ciut - bo i tak zycie z dzieckiem jest pasmem niespodzianek i spodzianek.
sobota, 13 czerwca 2009
tandetna zrozumiana.. ;)
kiedy bylam na pierwszym roku studiow ponizszy wiersz wydawal mi sie szczytem patetyzmu. tymczasem coz, okazuje sie po latach (liczbe lat nalezy liczyc juz w dziesiatkach;) po pierwsze nadal go pamietam, po drugie, zgadzam sie z nim.
no zesz. nigdy bym nie pomyslala.
Wasze Dzieci


Wasze dzieci nie są waszą własnością;
są synami i córkami samej mocy życia.
Jesteście ich rodzicami, ale nie stworzycielami.
Mieszkają z wami, a mimo wszystko do Was nie należą:
Możecie dać im swą miłość, lecz nie wasze idee
ponieważ one mają swoje idee.
Możecie dać dom ich ciałom,
ale nie ich duszom, ponieważ ich dusze mieszkają w domu przyszłości,
którego wy nie możecie odwiedzać
nawet w waszych snach.
Możecie wysilać się, by dotrzymać im kroku,
ale nie żądać, by byli podobni do Was,
ponieważ Życie się nie cofa,
ani nie może zatrzymać się na dniu wczorajszym.
Wy jesteście jak łuk, z którego wasze dzieci,
jak żywe strzały, zostały wyrzucone naprzód;
Strzelec mierzy do celu na szlaku nieskończoności
i trzyma cięciwę napiętą całą swą mocą,
żeby strzały mogły poszybować szybko i daleko.
Poddajcie się z radością rękom Strzelca,
ponieważ on kocha równą miarą i strzały, które szybują,
i łuk, który pozostaje niewzruszony.

niedziela, 24 maja 2009
taki sobie wiersz
nigdy wczesniej nie zwrocilam uwagi na slowa
sobota, 23 maja 2009
nadchodzi dzien
jeszcze nigdy nie czulam sie tak niepewna siebie i tak bardzo niewiedzaca co robic.
mam wrazenie ze zycie toczy sie gdzies poza mna. i nie wiem dokad sie potoczy.
koniec koncow zostaje postawiona przed swoja wlasna decyzja, ktora wynika w sposob jasny i czytelny z braku kontaktu z sama soba.
nie wiem. moze to klatka Eowyny..
a moze zwykly strach.
moze to stare przyczajone wspomnienia.
najgorszse jest poczucie jakiejs dziwnej samotnosci. ~Grimma nigdy nie umiala mowic o sobie.
teraz boje sie ponownego zostania matka.
dzieci we mgle nie powinny zostawac matkami. matki sa duze i silne. moja sila gdzies zanikla. zupelnie jej nie czuje. jak meduza na plazy - taka podeschnieta, ktora jeszcze ma szanse przezyc o ile ktos ja wrzuci do wody.

niedziela, 10 maja 2009
nie boj sie, to tylko ja
tak mowi moj syn, po tym jak mnie przestraszy wydobywajac z siebie ryk majacy imitowac dinozaura.

jasne.
nie nalezy sie bac, kiedy wielki krwiozerczy dinozaur na Ciebie napada..
tak wiec powtarzam sobie madra mysl mojego synka:
nie boj sie, to tylko nieznana przyszlosc, nie boj sie to tylko czekanie
piątek, 08 maja 2009
i pozostaje tylko czekanie..
chcialabym miec mozliwosc przemieszczania sie w czasie. do przodu...
środa, 25 marca 2009
wilk jest duzy
wilk jest tylko wilkiem i nie jest zly. ma pazury i zeby, dlatego polyka Babcie i Czerwonego Kapturka.

w sumie to zadne odkrycie, ale kiedy plynie z ust mojego syna to zatrzymuje sie w zdumieniu. Jego logika mnie zaskakuje.
bo jakos przyzwyczailam sie ze to wilk byl zly i dlatego zjadl...

o glupia ja glupia..

czwartek, 26 lutego 2009
Czerwony Kapturek czyli Grimma w roli wilka
czytalam W Czerwonego Kaptura.
szczegolnie zainteresował go fakt, że Wilk miał w brzuchu Kapturka i Babcie.
tu dziecko zawiesiło wzrok na moim brzuchu - poczułam się jak zbrodzień.
ponieważ W nie mowi wszystkiego co myśli mogę domniemywać co sobie wymyślił mówiąc: mama, nionio w buchu duzim
tylko że ja nikogo nie połknęłam - temat na razie nie jest kontynuowany..
naprawdę nie połknęłam



piątek, 20 lutego 2009
czelusci
są różne czeluści. jedne są wieksze, inne mniejsze.
W każdym razie za radą Matissa lepiej w nie nie wpadać.

bo kiedy zgubi się drogę do domu trzeba ją znaleźć
kiedy gonią Cie wietrzydła należy nie dać się złapać
a kiedy wpadnie się do rzeki, trzeba szybko znaleźc się na brzegu

tylko jak wpadnie się w Diablelską Czeluść to juz nic nie można zrobić

środa, 18 lutego 2009
droga przez las - czyli zaginiony test
LAS
Mój las zawsze jest podobny. Zielony, taki jaki można zobaczyć w środku lata, mieszany, z mchem tworzącym zielony dywan. lagodny wiatr, miłe ciepłe południe. więc sobie stoje na skraju lasu i oddycham głeboko - lubię zapach żywicy. droga jest piaszczysta, jasna i dość prosta z zakrętem na horyzoncie.
STRUMIEŃ
rwący, dość płytki z brzegu, woda przezroczysta, pływa kilka jakiś stworzeń, zamaczam sobie nogi, siedze i odpoczywam, a potem przechodze po kamieniach na drugi brzeg.
POLANA i DOM
dom jest jasny, zamieszkany, chociaż mieszkańców nie ma, są za to liczne ślady ich obecności. wchodzę do środka i oglądam, nie wiem czy chciałabym żeby ktoś zwiedzał mój dom tak jak ja ten leśny.
MUR
mur jest dokładnie taki jak w tajemniczym ogrodzie, solidny, kamienny i furtką ukrytą pod bluszczem. a po drugiej stronie muru jest ogród. może być nawet Tajemniczy ogrod..
PIASEK PUSTYNIA JEZIORO
kiedy znienacka zamiast w ogrodzie znajduję się na pustyni i ide ide ide ide
az spotykam jezioro to zastanawiam się czy to nie fatamorgama. ale nie. to oaza. najpierw sobie odpoczywam w cieniu palm, obserwuje, a potem wiem ze będę pływać.




Pinokio w swiecie niebasniowej basni


Pinokio to nie baśń. W podreczniku do literatury włoskiej czytamy:
"Jest to książka o wartości subtelniejszej, jakkolwiek ukrytej mądrości psychologicznej. Opowiadanie jest tu żywe i rącze, niezwykle prawdziwe w szczegółach, gustowne w elemencie baśniowym, tętniące od początku do końca rytmem pełnym, bez przystanków czy odchyleń”nie mam oczywiście podręcznika do lit. włoskiej ale mam internet.


swiat w ktorym porusza się Pinokio jest tylko niby-baśniowy. tak naprawdę jest zwykłym światem, pełnym niejednoznacznych postaci, opierającym się jednocześnie bardzo silnie na określonych wartościach moralnych. Dlatego tez Pinokio to nie baśń..
w baśni niewszystko jest powiedziane wprost, część odbiorca baśni rozumie gdzieś poza świadomością i to pozwala na rozwój.

a świat Pinokia jest taki sam jak świat Harrego Pottera - niby baśniowo-czarodziejski, ale postacie nie mają w sobie żadnych baśniowych cech

wtorek, 17 lutego 2009
cos nowego o Grimmie
wikipedia podaje ze:
Grimma — A female counterpart to Masklin, who hates sexism.

Seksizm (z ang. sexism, sex – 'płeć') – przekonanie o biologicznej, intelektualnej, moralnej lub ustanowionej przez bóstwo wyższości jednej płci nad drugą lub o istnieniu innych przyczyn, dla których jedna płeć miałaby być uznana za wyższą od drugiej. Przekonanie o wynikającej z tej wyższości słuszności lepszego traktowania jednej z płci; dyskryminacja osób danej płci wynikająca z przekonania o różnej wartości przedstawicieli różnych płci.

hmm
musze jeszcze to przemyslec

sobota, 14 lutego 2009
najlepiej sie nie bac w lesie Matisa
wychowanie Ronji w pewien sposob jest wzorcowe. Las jest przerażający, Wietrzydła mają pazury, Czarcia Czeluść jest przerażająca, ale Ronja i tak tam właśnie się bawi i uczy życia. Sama...
Rodzice stoją gdzieś z boku, ewentualnie ruszają na ratunek kiedy jest źle, ale z reguły Ronję uspokaja sam fakt, że Lovis i Matis na nią czekają...

Bo dziecko nie może być sensem życia i centrum wszechświata dla rodzica - to za duża odpowiedzialność na takie małe barki...

piątek, 13 lutego 2009
Pippi Long(...) wczoraj i dzis
W nie umie powiedziec  langstrumpf. dziwne doprawdy. tak czy inaczej filmik z wczorajszego wpisu moze ogladac nieustannie.
Tak sie zastanawialam jaka kobieta będzie Pippi. a właściwie jak wygląda starsza Pippi. Google zna odpowiedź na tego typu pytania:
Pippi wczoraj:

dzis:


ciekawe jak by było z  radzeniem sobie w życiu prawdziwej Pippi