Grimmowe podroze po basniowym swiecie w celu poznania siebie i drogi przez las, wspomagane obrazami, ktore czesto mowia wiecej niz slowa, szczegolnie obrazy Arthura Rackhama:D
RSS
sobota, 13 listopada 2010
spiewa ptak a wszystko jest jak bylo


to dziwne ze swiat istnieje wciaz i wciaz i nic sie nie zmienia.

piątek, 12 listopada 2010
francuska strona zycia
to tak na oslode dnia wypelnionego zastanawianiem sie czy da sie nie popelnic bledow wychowawczych.
na razie mam tylko swiadomosc bledow... moze nie przytlaczajaca ale jednak.

zauroczona jestem
czwartek, 11 listopada 2010
bycie soba
na bycie mna skladaja sie osoby z ktorymi sie spotkalam i ktore wywarly na mnie wrazenie/wplyw.
im wiecej o tym mysle tym mniej wiem.

czerwone butki.
potrzebuje chyba szczegolowego poradnika "jak byc soba i nie zwariowac"

madre della sua madre.

środa, 10 listopada 2010
zaklinanie rzeczywistosci
kupie sobie czerwone buty
takie z zaokraglonym noskiem
beda sie szybko wkladac i zdejmowac. i nie beda przemiekac
i nigdy nie bede marznac w stopy.

i kupie sobie pomaranczowe zaslony. dzieki temu bede miec wraznie ze swieci slonce nawet w srodku listopada.
i kupie sobie ksiazke kucharska dla wegetarian
i
i
i
 

eh
i kto mowi ze pieniadze sszczescia nie daja??





„Stoję w kręgu w martwym mieście
I zawiązuję czerwone trzewiki
Nie są moje
To buty mojej matki
Wcześniej należały do jej matki
Przekazywane z rąk do rąk jak posag
Ale ukrywane jak wstydliwe listy”
wtorek, 09 listopada 2010
swiat z klockow lego
dzis zbudowalam miasto.
jak Bob Budowniczy w ciagu jednego dnia.
i to jest wlasnie to co moge odpowiedziec na pytanie "co u mnie?"

nie lubie listopada.
doliny tez nie lubie.
doliny muninkow w listopadzie.

poniedziałek, 08 listopada 2010
moje toy story
widzialam jak moje male misie chodza.
szczzerze mowiac do tej pory pamietam gdzie staly i jak sie przemieszczaly.

jestem stara i dorosla a i tak wierze w krasnoludki.

czy wierze w drugie zycie zabawek?
no nie powinnam.

z drugiej strony czasem tesknie za moja malpa.

niedziela, 07 listopada 2010
szarosciowo
niebo ma szary kolor.
nie wyglada w tym kolorze dostojnie czy jak mowia podreczniki doboru ubrania wiarygodnie

wyglada nijako.
jesli to koloru dodac efekt dotykowy w postaci drobniutkiego deszczu to calosc wyglada ogolnie malo zachecajaco.

oczywiscie dla mnie.
bo WiJom w to graj.
ostatnio droge do domu poswiecilam omawianiu co rozpuszcza sie w wodzie (czy liscie rozpuszczaja sie w wodzie? a igly sosny? a beton? a piasek? a cukier?)
natomiast kropelki deszczu uderzajace w parasol to fascynujaca muzyka dla uszu, hm malych uszu.
sobota, 06 listopada 2010
szampon dla niej, szampon dla niego
przegladam sobie Wysokie Obcasy  (kupuje z przyzwyczajenia i dlatego ze lubie czytac artykuly biograficzne).
po obejrzeniu mody (mojemu synowi sie podobalo)otwieram kolejna strone a tam reklama
Kasia i Krzysiek opowiadaja o szamponie do wlosow - inny dla niej inny dla niego.
nosz kurcze
dlaczego w czasopismie, ktore mieni sie czasopismem dla kobiet, o kobietach i ogolnie mozna je nazwac feminizujacym(cokolwiek by to nie znaczylo) widze reklame ktora jest pelna idiotycznych stereotypow:
- ona sie spoznia
- ona MUSI krecic, modelowac, prostowac, ukladac wlosy
- ona jest slodka i rozprzetana i przez to taka kobieca
on natomiast lamie stereotyp (no ze facetom nie zalezy na wygladzie) i zapewnia ze zalezy i nalezy o siebie dbac

brrrrrrrrrrr
dobrze ze nie mam lupiezu bo jeszcze przez przypadek kupilabym ten idiotyczny szampon.

ale zeby nie bylo ze mam cos do Head&shoulders. za kilka strony jest reklama Ariela, a chwile pozniej reklama odkurzacza.
nienienie- to normalne - nie czytalam dawno innych tygodnikow..
to nie dlatego ze Ariel MA interesowac kobiety
piątek, 05 listopada 2010
jesienna
uff usilowalam sobie przypomniec jak zamieszczalo sie filmy z youtube i mnie olsnilo. alez jestem z siebie dumna.
czwartek, 04 listopada 2010
indywidualista
za wykopem ykopanym przez kogos:
  •  Ma konto w portalu społecznościowym na „F”, a to w „klasowym” już skasował.
  • Słucha muzyki alternatywnej i jazzu, ale ceni również Nergala, Madonnę i Lady Ga Gę.
  • Nosi drogie, markowe ciuchy, ale bez ostentacyjnych metek.
  •  Jest miłośnikiem kina niezależnego; uwielbia Pedro Almodóvara i Larsa von Triera, a Quentina Tarantino docenia za dystans do własnej twórczości i „zabawy konwencją.”
  • Używa produktów firmy Apple, ale nie obnosi się z tym, bo wie, że wprawne oko i tak je rozpozna.
  • Interesuje się fotografią i albo już posiada, albo jest w trakcie kupowania drogiej lustrzanki dla „amatora z profesjonalnym zacięciem”.
  • Już uprawia, albo właśnie się przygotowuje do uprawiania jakiegoś sportu ekstremalnego.
  • Samochodem (czyli „blachosmrodem”, „puszką”) porusza się tylko, gdy musi. W innych przypadkach wybiera ekologiczną komunikację miejską lub rower.
  •  Nie ogląda telewizji. Jeżeli już, to od czasu do czasu „Fakty” i ewentualnie jakiś ciekawy dokument na „Discovery” lub powtórkę filmu z 1962 na „Kino Polska”
  •  Uwielbia eksperymenty w kuchni, a ich rezultaty spożywa słuchając smooth jazzu, przy świecach i z kieliszkiem dobrego wina.
  • Gdyby miał się żenić, zamiast wesela zorganizowałby przyjęcie dla przyjaciół w knajpce.
  •  Prowadzi bloga, gdzie pisze o filmach które ostatnio widział i publikuje swoje czarnobiałe zdjęcia starych kamienic i ludzi o zmęczonych twarzach.
  • Uwielbia Kraków i Kazimierz Dolny nad Wisłą.
  •  Nie jest kibicem w ogóle, a zwłaszcza piłki nożnej.
  •  Jego aktualnie ulubiona, letnia anegdotka, to ta o Polaku, którego za granicą zawsze można poznać po skarpetach i sandałach.
  • W rozmowach z obcokrajowcami sam z własnej inicjatywy zapewnia, że nie cała Polska jest taka zacofana, jak patrząc z dystansu musi się wydawać.
  •  Bawią go teorie spiskowe. Zawsze puentuje je ze śmiechem wtrąceniem o Żydach, masonach i cyklistach.
  •  Zapytany, co go przeraża niezawodnie odpowie, że ludzka głupota.
  •  Nie interesuje się zbytnio polityką, ale z powodu braku nowoczesnej formacji lewicowej (względnie z powodu braku poważnej partii gospodarczo liberalnej) wybiera „mniejsze zło”, czyli PO.
  • Uważa, że wprawdzie Janusz Palikot czasem przesadza, tym niemniej ma sporo racji i mówi o sprawach, o których inni boją się nawet pomyśleć.
  • Wolność słowa jest dla niego priorytetem ale uważa, że Radio Maryja nie powinno nadawać.
  •  Nie ma nic do krzyży, ale uważa, że powinny zniknąć z miejsc publicznych.
  • PiS w ogóle, a Kaczyński w szczególności sprawiają, że zastanawia się nad emigracją.
  • Ubolewa, że z powodu PiS polskie społeczeństwo jest tak podzielone.
  • Per saldo bardzo pozytwnie ocenia Jaruzelskiego, Wałęsę i Kwaśniewskiego.
  •  Temat katastrofy smoleńskiej uważa za zamknięty.
  • Nie może się zdecydować, czy Macierewicz bardziej go śmieszy, czy przeraża.
  • Słysząc w telewizji Bartoszewskiego spontanicznie zaczyna klaskać.
  • Żartów z Tuska czy Komorowskiego raczej nie powtarza.
  • Interesuje się religiami wschodu.
  •  Mógłby uprawiać jogę.
  • Nie ma kolegów czy kumpli, lecz głównie przyjaciół; cmoka ich na przywitanie w policzek.
  • Zna przynajmniej jednego geja.
  •  Uwielbia sztukę współczesną, a do teatru chodzi nie na przedstawienia, ale na „performensy.”
  • Lubi podkreślać, że świetnie się czuje w „przestrzeni miejskiej”, bo właśnie tak nazywa ulice i bloki.
  •  Gdy ogłaszają literackiego Nobla, zna oczywiście oraz bardzo ceni autora i właśnie kupuje jego najnowszą książkę. Np. Wisława Szymborska – poetka - jest dla niego niekwestionowanym autorytetem we wszelkich dziedzinach.
  • W jego mniemaniu „najbardziej znany” i „najwybitniejszy” to generalnie synonimy.
  • Wystarczy, że usłyszy, że ktoś lub coś „łamie konwencje”, jest „obrazoburcze”, „kontrowersyjne” i „śmiałe”, a już jest zachwycony.
  •  Ogląda kolejne sezony „kultowych seriali”
  • Uznaje tylko i ewentualnie napisy, a puszczanie filmów z lektorem nazywa skandalem.
  •  Za żałosne uważa przypominanie, że np. Che Guevara był zbrodniarzem. Teraz to tylko „ikona popkultury”
  • Komunizm jest dla niego ustrojem z założenia dobrym, wdrażali go tylko nieodpowieni ludzie.
  • Jeżeli miałby mieć psa, to najchętniej ze schroniska.
  • Mógłby zrobić sobie dyskretny, oryginalny tatuaż.
  •  Jest po, w trakcie, albo planuje rozpoczęcie diety.
  •  Jeżeli nie "okresowe depresje", to przynajmniej od czasu do czasu miewa "męczące migreny."
  • Pije głównie niegazowaną wodę lub zieloną herbatę.
  •  Jest smakoszem kawy. Oczywiście tylko z porządnego ekspresu, świeżo mielonej.
  •  Nie ma wątpliwości, że In vitro jest najlepszą metodą leczenia bezpłodności.
  • Aborcja jest dla niego „trudnym i złożonym temat”, ale decydować o niej powinna wyłącznie kobieta.
  • Uważa, że księża są ta grupą społeczną, która powinna być wyłączona z polityki.
  • Jest zwolennikiem zniesienia celibatu.
  • Popiera legalizację "miękkich narkotyków", w sprawie dopalaczy ma mieszane uczucia.
  • Zaczyna się zastanawiać, czy przypadkiem Donald Tusk nie zawiódł jednak trochę pokładanych w nim nadziei i zaufania.
  •  Przyznając, że mówi o wielu ważnych i trudnych kwestiach, na razie jeszcze waha się, czy już czas poprzeć głośno Palikota, czy może lepiej wstrzymać się jeszcze chwilę.
Alexandra Loobeensky, przekopiowane z notek na facebooku



 coz wrazenia wlasnej wyjatkowosci pozbylam sie dosc dawno, ale milo jest sie zlosliwie usmiechnac i pomylec ile klonow pisze na forum GW codziennie. nie moich oczywiscie.
środa, 03 listopada 2010
seksi mamuska
osobiscie Kasia Cichopek mi sie nie podoba.
nie lubie takiego typu urody. nie ma w nim tajemnicy i czegos nieuchwytnego.
twarz ktora zacheca do zjedzenia zupy pomidorowej - jak to rzekla sama o sobie Cielecina z 6Klepki.
no, trzeba przyznac ze przynajmniej miala dystans.
pewnie by nie napisala ksiazki:  "jak stac sie Sexi Mama - skoro mi sie udalo Ty tez mozesz"

  • Czy wiesz, że Kasia Cichopek też po porodzie walczyła ze smutkiem! Sprawdź, w jaki sposób pokonać depresję.
  • Czy wiesz, że kiedy się stresujesz, trudniej jest ci schudnąć? Poznaj sposoby na relaks Kasi Cichopek.
no tak.
wszystkie kobiety sa po porodzie jak Kasia Cichopek.
tylko dlaczego wlasnie ona pisze poradnik?
bo jest ikona TV.

swoja droga zaintrygowalo mnie co autorka chciala powiedziec piszac:
"dziekuje adasiowi ze od pierwszych chwil zycia byl zdyscyplinowanym mlodym czlowiekiem"
bo nie wiem co to jest zdyscyplinowany noworodek.
ja nie chce byc okrutna ale:
czy ja nie znam definicji ze ktos jest seksowny?

wtorek, 02 listopada 2010
krol musi miec penis
zupelnie przypadkiem (bo przy okazji czytania komentarzy pod tekstem o Marszu Swietych w Warszawie) natknelam sie na tytulowe zdanie.
komentator o niku ktorego juz nie pamietam oburzal sie na nazwanie Krolowej Jadwigi Krolem Polski. no bo wiadomo, krol musi miec penis.
prawda historyczna jest oczywiscie bardziej zlozona. Mloda Jadwiga zostala koronowana na Krola, to ze faktycznie nie rzadzila jak krol to zupelnie inna sprawa.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Jadwiga_Andegawe%C5%84ska

zenska forma slowa "krol" nie istnieje. glupio by bylo mowic "Krol Jadwiga"
tak czy inaczej krol Polski nie mial penisa. przynajmniej ten jeden.

eh te tajemnice.

sobota, 30 października 2010
okno zycia - oknem na swiat
kilka dni temu kobieta zostawila swoje dziecko w oknie zycia.

podniosly sie glosy "dzielna kobieta" i "jak ona mogla"

matka nie powinna porzucac dziecka - to nieludzkie, to sprzeczne  z biologia. Matka i jej hormony sluza do opieki i budowania bezpieczenstwa.
ale cos zawiodlo. moze Matka kobiety. a najpewniej matka matki kobiety. itd itd
zabraklo wsparcia. ale tylko byc moze
to moze wlasnie oddanie do okna bylo efektem czyjegos wsparcia.

matka czlowiek sie nie rodzi  przez sam fakt urodzenia- raczej sie staje. wiez psychiczna potrzebuje czasu zeby sie utworzyc.


okno zycia to dramat.
dramat tej kobiety - ktora byc moze zapomni a byc moze nie - moze do konca zycia bedzie zyla ze smutkiem. a moze ten smutek zapije juz pierwszego wieczoru.
i dramat dziecka ktore w pewnym sensie dowie sie ze zostalo porzucone przez biologiczna matka - jesli trafi na madrych rodzicow adopcyjnych ten bol bedzei mniejszy. ale tak sobie mysle - pozostanie bolem.
byc moze Dorotka bedzie szukala odpowiedzi "dlaczego?" az znajdzie. i sie dowie. w pewnym sensie jej sie to nalezy.


sobota, 18 września 2010
doroslosc
moje syny dorosleja.
jeden idzie juz prawie sam, a drugi chcialby SAM jechac metrem do przedszkola.

coz.
w dodatku starsze dopytuje "kiedy umarniesz?"

zyc, nie umierac ;)
czwartek, 05 sierpnia 2010
Kuszenie św. Antoniego
Mąż grimmy rzadko ingeruje w jej blog. Ale tym razem nie  może
się oprzeć. Tak wygląda grimma oblegana przez synków:


Tylko w przeciwieństwie do Antoniego, czasem traci cierpliwość.
niedziela, 04 lipca 2010
lato pachnie hmmmm
uwielbiam zapach wlosow dzieci ktore caly dzien byly na powietrzu.

podobno ludzie najbardziej lubia zapach swiezego chleba, i swiezo upranej poscieli.

chyba zaliczam sei do wiekszosci.
ale lubie tez:
- zapach ogonkow od pomidorow
- zapach obieranych ogorkow
- bukszpan z jajkiem
- swiezo powieszone szafki drewniane
- nowe zaslony wysuszone na balkonie
- i kilka innych ktore sa zbyt osobiste zeby pisac o nich nawet z przekonaniem ze nikt tego nie czyta :P
sobota, 03 lipca 2010
o wieku
rzecz dzieje sie na przyklad na placu zabaw, albo dajmy na to w sklepie gdzie Grimma kupuje sobie dajmy na to bulki.
wlasciwie nie sobie kupuje tylko synowi, ktory stoi tuz za nia i jest glodny a jego glod jest wprostproporcjonalny do kolejki w jakiej trzeba czekac.

po tym przydlugim wstepie zblizam sie do sedna i do lady za ktora mila pani stoi i usmiecha sie milo do grimmowego dziecka
mila pani pyta:
- ile masz lat chlopczyku?
- 40
odpowiada chlopczyk z kamienną twarzą.
twarz milej pani wyraza cala mase odczuc.
ale zasadniczo jest zawieszona w prozni.
jedna z milych pan uznala ze sie przeslyszala i spytala:
- a Twoj braciszek, ile ma lat?
- 31 - odpowiedzial braciszek starszy.

Grimma ma ubaw.
w sumie to po cholere pytac obcego dzieciaka ile ma lat?
zeby otrzymac nudna odpowiedz:
- 3,5, prosze pani.
a tak przynajmniej jest ciekawie

wtorek, 29 czerwca 2010
z dzieckiem na plazy - musisz musisz musisz
niewola kontroli spolecznej jest wszechobecna. tym bardziej podstepna ze wydaje sie ze jej nie ma.
szereg przekonan ktore zostaly mi wtloczone sa niczym innym ttylko narzedziem sprawowania nade mna kontroli przez spoleczenstwo.
a ze ktos jest przy tym szczesliwy? coz, spoleczenstwu w to graj. kto jest szczesliwy ten sie nie buntuje.

to tyle
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53581,8060257,Kobiety_wracaja_do_kuchni.html
link sobie wkleje coby mi nie uciekl

poniedziałek, 28 czerwca 2010
nie-zla mama
nie ogladam tego serialu a do ksiazki o wystarczajaco dobrych rodzicach dopiero sie przymierzam

jednakze na jednym z moich ulubionych forum, ktos skarzyl sie ze dziecko (2 latek)jest nie-do-wytrzymania.
nic tylko udusic
i padla teza - moze cos robie nie tak??
"alez nie skadze, jestes wspanialą matką. to taki etap"- powiedzialy kolezanki.

i tak sie zastanawiam - bo uczono mnie ze jesli cos nie dziala, to znaczy ze trzeba zrobic cos innego.
robiac w kolko to samo, nie otrzymany innego efektu.
czy ta zasada nie dotyczy wychowania?

a moze tylko ja tak mam ze poczucie porazki czasem mi pomaga?

piątek, 25 czerwca 2010
co jest za plecami..?
czytajac rozne wspomnienia i ksiazki zastanawiam sie jaka bylaby ksiazka o mnie.
(poza podstawowa refleksją, ze ksiazka taka musialaby byc smiertelnie nudna)
nawet nie wiem jaka bylaby glowna bohaterka - czyli ja.
swego czasu nie rozpoznalam, osoby ktora miala byc do mnie podobna w pewnej powiesci. a raczej rozpoznalam sie blednie.

sa ludzie ktorym zawsze przytrafiają sie ciekawe rzeczy. mogą opowiadać godzinami o tym co przytrafiło się im rano, albo jak wrócili z pracy. pękają im rury, dziecko im wrzeszczy i nigdy ich historia nie wydaje sie banalna.
coz - moze mają dar wymowy?
wg mnie Grimmom i Bufkom nigdy nie przytrafia sie nic ciekawego.
li i jedynie
środa, 23 czerwca 2010
w snach
nieustannie co jakis czas w moich snach pojawiaja sie osoby zwane znaczacymi w przeszlosci.

dziwne ze osoby znaczace z terazniejszosci nigdy mi sie nie snią.
moja swiadomosc i nieswiadomosc jest dla mnie zagadką.

wtorek, 22 czerwca 2010
znosna nieznosna
nie zastanawiajac sie nad sensem przemykam nad kolejnymi dniami, popelniajac ten oto grafomanski wpis.

bo co to znaczy ze przemykam nad dniami?
dzieci samodzielnieją.
moj mlodszy syn siedzi w szafce na garnki
a starszy z niewiadomych przyczyn nie mowi ile ma lat.
na pytania zauroczonych jego oczami pan-nian "ile masz lat chlopczyku?"
odpowiada: trzydziesci i pol.

niedziela, 20 czerwca 2010
czerwiec o zapachu lipca
wszedzie kwitną lipy.
dalabym sie pokroic ze za czasow mojej mlodosci lipy kwitly w lipcu, a juz na pewno po koncu roku szkolnego.
lipa suszyla sie na papierach na wypadek zimowojesiennych chorob.
a teraz?
cala ulica pachnie lipami, pszczoly bzycza a mi sie przypomina jak rok temu chodzilam na spacer z ledwie wylegnietym Jerzykiem, ktory teraz przymierza sie do chodzenia i uparcie udaje rozmawianie przez telefon.

czas plynie.
przyslowie abisynskie mowi ze „Bóg dał Europejczykom zegarek, a Afrykańczykom czas
mimo braku zegarka mam zegar
piątek, 18 czerwca 2010
polityka to aktorstwo
tak wlasnie stwierdzil najmadrzejszy na swiecie.
jesli tak postawi sie sprawe to poglady nie maja wiekszego sensu.
tylko, no wlasnie, kto uklada scenariusz?
bo ze PR uklada przemowienia i styl ubierania sie to wiadomo.

przeciez wiadomo ze kaczynski powienien na wiecu o powodzi miec podkasane rekawy - nooo, to wtedy by bylo widac ze jest zaangazowany.
pewnie czesc osob by pomyslala ze on temi recami wyciagal cos  z wody..

dobrze ze zakres pytan mojego dziecka nie obejmuje polityki.
środa, 16 czerwca 2010
rok Jerza
mam juz dwojke dzieci.
nie dziecko i niemowlaka.

najladniejsi sa jak spia.
i tacy tajemniczy.

ciekawe co bedzie dalej.
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 31