Grimmowe podroze po basniowym swiecie w celu poznania siebie i drogi przez las, wspomagane obrazami, ktore czesto mowia wiecej niz slowa, szczegolnie obrazy Arthura Rackhama:D
RSS
niedziela, 19 grudnia 2010
odpowiednie dac rzeczy slowo
usiluje przelac to co mysle na yyyyyy ekran i z przerazeniem stwierdzam ze brakuje mi slow..
albo ze pisze cos co brzmi jak przemowienie prezesa wielkiej partii.
czyli nic nic nic a slow pelno

moze zamiast tego co pisze powinnam sie zatrudnic do pisania przemowien.

to takie o zimie:
zima jest pora kiedy kazdy moze zmierzyc sie z wlasna slaboscia. dzis na spacerze zmarzly mi palce od nog. ten bol uswiadomil mi jak bardzo zimy nie lubie..
to sie musi zmienic.
postarajmy sie wszyscy. uwierzmy ze jesli praca i wszystkie sily calego spoleczenstwa beda skierowane na walke z zima, to ona ustapi.
obiecuje ze za 3 miesiace wroci wiosna.
to jest nasza obietnica wyborcza..

czekam na oferty teraz.
sobota, 18 grudnia 2010
grimmy tez sa jak cebule
okazuje sie ze Grimma tez jest jak cebula
nie, nie chodzi o zapach. chociaz cebule i jej zapach lubie - ostatnio szczegolnie czerwona  w salatkach.
i nie o to ze sie placze po przecieciu.

o te warstwy - jak to tlumaczyl Shrek oslowi.

tylko jesli chodzi o rozumienie swoich warstw bywam jak osiol.
niestety
czwartek, 16 grudnia 2010
dziecko jest rodzicem doroslego
dorosly to ten kto skonczyl 18lat?

poniedziałek, 13 grudnia 2010
moje nowe motto

Gdy tacy jak Titou miesiącem raz lub dwa
Gdy mamy nie ma tu i nikt nie słucha nas
Nikt nie zabrania nic i decydujesz sam
Z ketchupem coli pić już nikt nie broni nam.

A najważniejsze, że wcale nie czerwieniąc się
Już teraz wolno jest brzydkich słów używać też.

Krowi zad, kurza twarz, koci sik, kupa psia
Smród niby smoczy dech i kaczy kuper. Ehh!
Tak, tak to wyrazy brzydkie są, więc użyjmy teraz ich!
Bączek-srączek, pieski świat, rycz jak wój, kurzy gnat.
Siku-miku i psia krew, i kaczy kuper. Ehh!
Tak, tak jeśli nawet brzydkie są, to użyjmy teraz ich!

A kiedy złości Cię. Nieważne co i gdzie.
Na klucz zamykaj drzwi i głośno wtedy krzycz!
Bo nawet sam Titou używa brzydkich słów.
A gdy już się wykrzyczy, jest dobrze wszystko znów.

Gdy jesteś sam - już wiesz. Możesz mówić to, co chcesz.
Wyrazy brzydkie też. Po to brzydki wyraz jest!


Jeżeli podwieczorek kiedyś /zrobić chcesz ala Titou/.
Lub innym razem złościsz się /sam to wiesz, też tak zrób/
Czasem wyrazy brzydkie niosą ulgę Ci.
Ale gdy kłócisz się nie używaj ich!


to piosenka dla dzieci. nie wiem czy sie sprawdza. nigdy nie jestem sama  w pokoju


piątek, 10 grudnia 2010
niespodzianka
slowo niespodzianka w glowie mojego syna jest czyms b ciekawym.
niespodzianki sa czyms na co trzeba czekac.
a czekanie jest nudne.
wiec W oszczedzil czekania babci. Juz teraz powiedzial jej co dostanie od niego pod choinke
zaznaczyl ze to NIESPODZIANKA.
środa, 08 grudnia 2010
Święty Jerzy

Mąż grimmy znów odczuwa imperatyw umieszczenia czegoś na jej blogu.

 Herbert Zbigniew

Potwór Pana Cogito

1

Szczęśliwy święty Jerzy
z rycerskiego siodła
mógł dokładnie ocenić
siłę i ruchy smoka

pierwsza zasada strategii
trafna ocena wroga

Pan Cogito
jest w gorszym położeniu

siedzi w niskim
siodle doliny
zasnutej gęstą mgłą

przez mgłę nie sposób dostrzec
oczu pałających
łakomych pazurów
paszczy

przez mgłę
widać tylko
migotanie nicości

potwór Pana Cogito
pozbawiony jest wymiarów

trudno go opisać
wymyka się definicjom

jest jak ogromna depresja
rozciągnięta nad krajem

nie da się przebić
piórem
argumentem
włócznią

gdyby nie duszny ciężar
i śmierć którą zsyła
można by sądzić
że jest majakiem
chorobą wyobraźni

ale on jest
jest na pewno

jak czad wypełnia szczelnie
domy świątynie bazary

zatruwa studnie
niszczy budowle umysłu
pokrywa pleśnią chleb

dowodem istnienia potwora
są jego ofiary

jest dowód nie wprost
ale wystarczający

2

rozsądni mówią
że można współżyć
z potworem

należy tylko unikać
gwałtownych ruchów
gwałtownej mowy

w przypadku zagrożenia
przyjąć formę
kamienia albo liścia

słuchać mądrej Natury
która zaleca mimetyzm

oddychać płytko
udawać że nas nie ma

Pan Cogito jednak
nie lubi życia na niby

chciałby walczyć
z potworem
na ubitej ziemi

wychodzi tedy o świcie
na senne przedmieście
przezornie zaopatrzony
w długi ostry przedmiot

nawołuje potwora
po pustych ulicach

obraża potwora
prowokuje potwora

jak zuchwały harcownik
armii której nie ma

woła -
wyjdź podły tchórzu

przez mgłę
widać tylko
ogromny pysk nicości

Pan Cogito chce stanąć
do nierównej walki

powinno to nastąpić
możliwie szybko

zanim nadejdzie
powalenie bezwładem
zwyczajna śmierć bez glorii
uduszenie bezkształtem

zaginiony kobalt nie istnieje.
tytul mnie urzekl.
bo jesli cos nie istnieje to nie moglo zaginac.
zaginac moglo cos co istnieje, ale to nie znaczy ze to cos przestaje istniec.
na przyklad moje klucze. zawsze gina jak wychodze na spacer i mam dwoch ubranych typkow stojacych przy windzie. ale one istnieja. wiem to.
nie istnieje natomiast maszyna hot wheels z kranikiem i basenikiem do zmieniania kolorow. taka jaka chce dostac W pod choinke.
przynajmniej ja nic o tym nie wiem

a kobalt zaginał mimo ze go nigdy nie bylo.
to dopiero sztuka
wtorek, 07 grudnia 2010
spadlam z nieba
drastyczny spadek energii nalezy laczyc z coraz mniejsza iloscia swiatla.
w koncu grudzien mamy.
jesli czegos chce to tylko spokoju i snu.


poniedziałek, 06 grudnia 2010
nienapisane listy
kiedy zmywam, albo wykonuję inna relaksującą czynnosc (sprzatanie, usypianie dziecka itd) ukladam w glowie listy, ktore napisze, rozmowy ktore przeprowadze, czasem telefony ktore wykonam.
i nic z tego nie wychodzi.
moze dlatego ze nikt specjalnie na te listy nie czeka, wiec nie mam po co ich pisac.
szukajac kogos w necie, pomyslalam - poszukam siebie.
i bylam dosc zdziwiona jak szybko mozna wpasc ze Grimma to ja.
wiec dla zmylki pisze GRIMMA TO NIE JA.

zreszta  - kim jest Grimma? i czy z blogu mozna sie o niej cokolwiek dowiedziec?
niedziela, 05 grudnia 2010
jest wszystkim tym czym chce byc ja
to piekna Sindy co na modzie sie zna
bardzo cieszy ją i przyjecie i bal
prawdziwy cien do powiek ma
jest wszystkim tym czym chce byc ja

nie wiem z ktorego roku jest tekst tej reklamy. mam wrazenie ze ma pewnie ponad 20 lat. a ja nadal go pamietam.
nie mialam pieknej SIndy, ani zadnej innej Barbie. nie mialam tez lalki Fleur.
mialam za to kolezanke ktora miala ponad 20lalek Barbie ale nie miala rodzenstwa.

nie wiem czy zalowalam ze nie mam Barbie, nie dokonca mi sie podobala. patrzac w lustro wiedzialam ze nie bede tym kim jest ona. dlugonoga blondynka.


sobota, 04 grudnia 2010
rasistowskie ciasto
poszlam, kupilam proszek, zrobilam ciasto
Murzynka

wszystko by bylo dobrze gdyby nie to ze jutro bedzie je jadl czarnoskory Afrykanin.

i co?
mam nazywac je ciastem czekoladowym?

piątek, 03 grudnia 2010
naiwny czy strateg - Smok Wawelski
Smok Wawelski ktory jedzie szukac Baltazara Gabki, oczywiscie.
Godny podziwu optymizm, pomyslowosc, kreatywnosci, i daleko idaca wielkodusznosc.
Bo o tym ze Don Pedro ich sledzi wie od poczatku. wie ze chce go otruc, zatopic a jednak powtrzymuje sie od przemocy.
godne podziwu.

bohater :D
wtorek, 30 listopada 2010
rozsypalo sie
rozsypalo sie i zawial wiatr
nie da sie pozbierac

mozna probowac ulepic cos nowego ale to wymaga wysilku, a wiatr wieje caly czas.

sobota, 27 listopada 2010
Malowana lala
Mąż grimmy znów rości sobie prawo do zamieszczenia
czegoś na jej blogu (poprawił linki w poprzednim wpisie).

Będzie trochę oldskulowo wróć, staroświecko. Dedykuję to wszystkim malowanym lalom:



(dla oburzających się wrzutą: my płytę kupiliśmy, naprawdę!)

Coś kiepsko działa ta wrzuta, tu link alternatywny:

http://bwawrzyn.wrzuta.pl/audio/1P0vKNBlSjv/09_malowana_piosenka
piątek, 26 listopada 2010
4lata matkowania
4 lata temu urodził się mój syn.
nie wiedziałam pisząc o północy ze kilkanaście godzin będę trzymać go w rekach:

3lata temu:
http://grimma.blox.pl/2007/11/rok-temu.html
2lata temu:
http://grimma.blox.pl/2008/11/fsd.html
rok temu:
http://grimma.blox.pl/2009/11/197-tygodni.html

a teraz mam poczucie ze urósł bardziej niż w poprzednich latach.
i ze faktycznie przestał być malutkim chłopczykiem
czwartek, 25 listopada 2010
psy i dzieci sie ciesza...
oryginalna nie jestem
spadl pierwszy snieg i poruszyl mnie do tego stopnia ze uznalam za stosowne napisac o tym na blogu.

padajace platki z nieba uswiadomily mi ze:
- czekaja mnie 3-4miesiace zimna;
- sniegu bedzie pewnie wiecej i atrakcje pt zimne stopy beda na porzadku dziennym
- odetchne z ulga dopiero w kwietniu
- chce wiosny im bardziej jestem starsza

moj syn nie podzielal moich natretnych mysli o wiosnie, roztopach i upale.
snieg okazal sie fascynujacym czyms z czego koniecznie trzeba zrobic kulke.

mlodszy musial zostac w domu - czekam na zimowe ubranie dla niego.
zima zaskoczyla matke.
środa, 24 listopada 2010
irytacje internetowoforumowe
poniewaz glowe mam pelna innego rodzaju problemow skoncentruje sie na problemach zastepczych.
i napisze o wyrazeniach ktorych nie znosze:
- podpisuje sie obiema rekami i nogami - trzesie mnie zawsze jak to czytam. bo dlaczego ktos ma sie podpisywac obiema rekami? rozumiem ze to taki sposob pokazania pelnego poparcia, ale i tam mnie odrzuca
- oplulam monitor, czyscisz mi monitor i inne pokrewne, posikalam sie ze smiechu - ale to moze tylko ja jestem malo spontaniczna i nie smieje sie w glos i nigdy niczego nie oplulam.
- masz problem z czytaniem ze zrozumieniem - pewnie mam, bo jak sie ma jakis problem to jego wytykanie boli
- komentowanie czyjegos postu tylko po przeczytaniu tytulu watku.
- pytan "czy dac dziecku antybiotyk?"  mimo ze matka wyszla co dopiero od lekarza i  iles tam odpowiedzi nie dawaj  mimo ze zadna z matek odpisujacych nie osluchiwala ani nie widziala rzeczonego dziecka, jakby nie mzona bylo przedyskutowac tego z lekarzem

poniedziałek, 22 listopada 2010
kiedy grimma scina wlosy
mialam pomysl trzymania wlosow tak dlugo az urosna do pasa.
coz - przyjdzie mi na to poczekac kilka lat, bo zdecydowalam sie na mniej ekonomiczne wykorzystanie potencjalu moich wlosow.
prawie jak Amelia - z tym ze prawie robi bardzo duza roznice.

kobieta nie zmienia fryzury bez powodu, jest teoria ze za tym ida jakies zmiany.
mam taka nadzieje ze to prawda
niedziela, 21 listopada 2010
opowiesc o przemijaniu
  jeśli cos jest kreskówka, to na pewno nie ma w tym nic szczególnego.  ot kreskówka
głupio jest się wzruszać na filmie dla dzieci.
ja się wzruszam.
na Zygzaku - jak pcha Pana Króla.
na Dawno temu w trawie - jak Flik mówi ze mrówki maja sile
na Epoce Lodowcowej -kiedy Diego atakuje swojego kolegę ze stada żeby ratować Manka

a wczoraj wzruszyłam sie na Toy Story 3
poczułam tęsknotę za własnym dzieciństwem i zabawą. pamiętam jak miałam 6 lat i mama powiedziała mi ze nie można dwa razy wejść do tej samej wody. wiem, ze nie można - ale i tak czasem chciałabym zawrócić czas...
dorastanie i dorosłość to naturalne etapy w życiu, ja wiem. pozwolić komuś dorastać isc swoja droga, pozwolic popelniac błędy, glupoty i zgodzić się na to ze nie można ochronić na zawsze - do tego musze dorosnac..
'Andy dorasta i nic nie możesz zrobić"okazalo sie ostatecznie nieprawda- można zawsze cos zrobic.. trzeba tylko chciec i dorosnąć..
reakcja na odrzucenie pokazana mistrzowsko. ben patetyzmu ale i bez przesady. bo wszelkie zło byc moze ma zrodlo w zranieniu i temu ze jakas wazna emocja zostala zlekcewazona i odepchnieta. instytucja totalna swietnie zobrazowana. Tuliś z raną w sercu bardzo autentyczny.
są tez tacy którzy sa zaprogramowani do bycia lojalnym.jak Buzz.nie jest zly tylko poprawny bo taka ma konstrukcje.
dodatkowo scena "prawie umierania" jest do granic mozliwosci trzymajaca w napieciu i dajaca nadzieje i wiare w przyjazn. chociaz jest troche rzeklabym przerysowana.

Andy dorósł - oddal to co dziecięce zabierając ze sobą silne pozytywne wspomnienia. fotografie z dziecinnego pokoju.

podobno dzieci sa jak walizka, wyjmiesz co włożysz. pozytywne wspomnienia sa tym czymś b silnym, co daje sile isc dalej.

może to tylko ckliwa opowieść - ale jesli ckliwa opowiesc porusza cos tak glebokiego to niewazne jest ze to tylko kreskowka.
piątek, 19 listopada 2010
PIN Marii Peszek
weszlam na strone inteligo bo pomyslalam "moze ja czegos nie wiem" i niestety. zeby sie zalogowac trzeba znac haslo, zeby wyjac pieniadze z konta trzeba znac pin do karty.
czyli normalny bank

pewnie Marii Peszek nikt nie powiedzial. bo ona "nie ma czasu na seks, piny, banki i inne pieprzoty"
juz abstrahuje od seksu. nie ma czasu, jej sprawa.
ale mowienie ze nie ma sie glowy do pinu pachnie mi kobietkowatoscia.
a kobietkowatosci nie znosze. no chyba ze to bylo takie ironiczne kobietkowanie - a ja nie zalapalam zartu.
tak czy inaczej reklama mierna.
nie zmienie banku na konto w inteligo
czwartek, 18 listopada 2010
Tutus
jeden syn zawolal drugiego.
az sie wzruszylam

moze nie tym ze zawolal. to ze lubia swoja obecnosc wiem od dawna. zwlaszcza ze ten drugi zawsze bawi sie tymi ciekawszymi zabawkami, wiec kontrola jest wskazana.
ale tym ze to mlodszy zawolal starszego i bylo to zrozumiale dla mnie.
i takie slodziutkie ;)
Tutus :)


EDIT:
mlodsze ulatwilo sobie sprawe - TUTU ;>
środa, 17 listopada 2010
ranking mimi mimi
ogladam mimi mimi codziennie od 18.45. wiec moge sie wypowiedziec.
http://www.minimini.pl/ranking/?F-2010.11-1
na cale szczescie na pierwszym miejscu w rankingu moj faworyt "Marta mowi"
na temat Barbiny sie nie wypowiem. z pewna rezerwa powiem ze mojemu synowi sie podoba.
moj drugi faworyt "Mania" dopiero na 36 pozycji. za sama piosenke "zobaczysz dorosnę" daje mu 2 miejsce.
nie wiem gdzie plasują sie opowiesci z Tinga Tinga ale spokojnie ja umieszczam je na 3 pozycji.

obrazek specjalnie dla O. -ogromnego wielbiciela Mani.

nie wiem co robi tak wysoko w rankingu "Rajdek mala wyscigowka" - sam dzwiek slowa pan Gaznikolo  wyzwala we mnie odruch yyyyyy wylaczenia komp w trybie pilnym. moj syn nie podziela tego wstretu.
zreszta on ogolnie oglada wszystko.
no moze poza Marcelim Szpakiem (swoja droga taka ladna nowoczesna z nich para - Marceli i Zajac)

wtorek, 16 listopada 2010
moja twarz
ostatnio stanelam przed lustrem i oniemialam.
stwierdzilam ze jestem taka ladna. nastepnie oniemialam jeszcze raz: "co ja wlasciwie chcialam od siebie przez te wszystkie lata kiedy mialam mnostwo zastrzezen do swojej twarzy"

od czasu do czasu przechodze przed lustrem tylko po to zeby sie popodziwiac.

dodam ze taka ladna jestem we wlasnej lazience. pomaranczowe kafelki maskuja podkrazone od niewyspania oczy i inne drobne mankamenty cery.

osoby ktore uwazaja ze nie jestem ladna proszone sa o niewyprowadzanie mnie z bledu.
na dowod powinnam zamiescic wlasne zdjecie.
zastanowie sie jeszcze nad tym
poniedziałek, 15 listopada 2010
teatr zaklety
sa tacy ktorzy nazywaja to dniem swistaka.
ja nie nazwe bo filmu nie ogladalam (opowiadal mi tylko ten film kilka razy kolega ale za cholere nie pamietam jak sie skonczyl i dlaczego sie zaczal)
wiec nazwe go uzywajac swojej poetyckiej inwencji "teatr zaklety".

to taki teatr w ktorym bohaterowie w kolko powtarzaja kwestie, odgrzewaja te same emocje, i konczac sa tam gdzie zaczeli.
nie wiem ile mozna ale ja mam ochote zagrac cos innego.

tyle ze nie wiem jaka sztuke warto grac.
musze znalezc jakies rozwiazanie

literackie
poki co podziele sie tym co Muminki mysla o teatrze:
http://www.teatr-pismo.pl/index.php?sub=pokaz&f=artykul&nr=1323


niedziela, 14 listopada 2010
Kotlet schabowy ze swinki Peppy
albo raczej mielony.
straszna to papka stereotypow.

ale coz.
moj starszy syn swego czasu byl zafascynowany Bebe lilly. a mlodszy swinka Peppa. nie wiem co gorsze.

swinka Peppa ma tatusia ktory jest ciut glupszy od Mamy Swinki. Mama Swinka jest dominujaca i umie wbic gwozdz.
Tata swinka zawsze gubi droge, zapomina wziac kanapki na piknik.
gwoli sprawiedliwosci mama Swinka raz brudzi swiezo umyty samochod.
jedyne co w tej bajce mi sie pododba to to ze wszyscy na koniec sie smieja. Gapa mama swinka tez

no i Dinozaur ktorym bawi sie George. nic prawdziwszego - straszenie Dinozaurem to staly repertuar moich synkow
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 31