Grimmowe podroze po basniowym swiecie w celu poznania siebie i drogi przez las, wspomagane obrazami, ktore czesto mowia wiecej niz slowa, szczegolnie obrazy Arthura Rackhama:D
RSS
wtorek, 26 kwietnia 2011
slub krolewski
lada dzien odbedzie sie slub jak z basni.
Kate poslubi ksiecia i zostanie ksiezniczką.
pytanie tylko czy wczesniej dala sobie rade z wybieraniem soczewicy z popiolu, ile czasu mieszkala w chatce w srodku lasu i gdzie jest cien jej machochy.
bo jak cos jest nie tak to pewnie jeszcze bedzie musiala soczewice przebrac..
wiec zupelnie nie ma czego zazdroscic :)
poniedziałek, 25 kwietnia 2011
i udalo im sie
im - czyli muzykantom z Bremy.

ale tylko dlatego ze kot, pies, osiol i kogut zaczeli wspolpracowac.
a przeciez pies mogl pozrec koguta.
osiol mogl minac bez zainteresowania psa i pojsc za swoją wizją.

kooperacja ponad indywidualizm..?
w pewnym sensie jak widac to bardziej oplacalne, pod warunkiem ze znajdzie sie osoby z taką samą wizją.
niedziela, 24 kwietnia 2011
prawdziwa historia Czerwonego Kapturka
tutaj wlasciwie jest napisane wszystko co chcialam napisac 
ale szczegolnie dzis uderzylo mnie Grimmowe (i tym razem chodzi mi o moich starszych braci Grimm a nie o mnie) zakonczenie basni o Czerwonym Kapturku.
takie feministyczne mocno rzeklabym - idąc za spiskową teorią dziejów - pewnie dlatego dość zapomniane.
Babcia i Czerwony Kapturek przy kolejnym spotkaniu z Wilkiem radzą sobie same - bez pomocy myśliwego. bogatsze o wczesniejsze doswiadczenia, wspoldziałają, korzystają z wzajemnej mądrosci i pokonują podstępem złego wilka.

sobota, 23 kwietnia 2011
zycie i smierc
"Śmierć zwarła się z życiem i w boju, o dziwy, Choć poległ Wódz życia, króluje dziś żywy."
to fragment sekwencji Wielkanocnej spiewanej w kosciele.

Basnie nie traktują smierci tak serio. czesto postacie wracaja ze swiata umarlych ponownie do zycia. granica pomiedzy zyciem a smiercia jest bardzo plynna. rzeklabym ze te granice sie zacierają, tworzac razem przedziwną mieszankę ktora jest .. no wlasnie czy? rzeczywistoscią chyba.

basnie nie daja odpowiedzi co potem. daja tylko recepte a wlasciwie rade - smierc jest nieuchronna. ale nie jest najgorszym co moze sie przytrafic..
piątek, 22 kwietnia 2011
rybak ulegly
woda robila sie coraz ciemniejsza, wiatr wiał corraz silniejszy, a i w sercu rybak czuł ze nie powinien ulegać kolejnym kaprysom zony - ktorą bardzo szybko owładneła mania mienia i rządzenia..

mozna powiedziec ze wracaajac pod koniec basni do stanu poczatkowego w gruncie rzeczy malzenstwo nic nie stracilo.
bo wszystkie dobra byly przejsciowe. i ani on ani ona nie byli szczesliwi.

z drugiej strony... moze to rybak popelnil blad. moze powinien zaczarowanego turbota poprosic od razu o cos dla siebie. i to ucieloby chętki żony.
bo nie chciec nic dla siebie jest byc moze tak samo zle jak chciec wszystko dla siebie.

czwartek, 21 kwietnia 2011
siostrzyczka i matka
braciszek i siostrzyczka to basn ktora jakos szczegolnie urzekla mojego syna.
mnie zachwycilo cos jeszcze.
macierzynstwo siotrzyczki - w basniach dzieci dorastaja niepostrzezenie - a raczej przez wejscie do lasu i odnalezienie przeznaczenia. a potem dziewczynki zostają matkami i muszą sie wciąż wzmagać z duchem macochy.
bo dorastanie i macierzynstwo to wazne rozdzialy zycia - zupelnie osobne od poprzednich. nikt mi tego nie powiedzial dopoki sie nie stalo.


środa, 20 kwietnia 2011
chlebowa chatka - co za dziwy
z historii Jasia i Malgosi mojemu synowi najbardziej podobala sie chatka z chleba.
w wersjach zmienionych tej basni chatka zrobiona jest z piernika. mozna sie zastanawiac czy chlebowa chatka nie jest zbyt malo atrakcyjna dla wspolczesnego dziecka ktore nie zna glodu (chodzi mi o przecietne wielkomiejskie dziecko)
z drugiej strony chleb jest czyms co je sie bardzo czesto, co jest w kazdym domu.
zapach swiezego chleba zawsze wywoluje u mnie chec kupienia go i sprobowania..

wiec kto by nie sprobowal chatki?
chrupiący swiezy chleb.
bo pachnący piernik by mnie nie znęcił
wtorek, 19 kwietnia 2011
chatka w srodku lasu
co i raz biedne dzieci basniowe musza isc do lasu. las ciemny, tajemniczy, ogolnie rzecz biorac mocno zagadkowy.

i nagle w srodku gluszy pelnej odglosow dzikich zwierzat ...chatka. mila przytulna z kominkiem i jeszcze drewno naniesione. nic tylko zamieszkac.
i tak mieszka braciszek z siostrzyczką, uboga sierota i inni. az do czasu zmiany losu kiedy to cos przestaje dzialac, ktos sie pojawia, ktos znajduje albo odnajduje ich w tej przytulnej chatce.

dziwne ze nie od razu pojawia sie krol. tylko jest ten moment samotnosci w wielkim lesie. moze dlatego ze zmiana jest procesem i potrzebuje czasu... czasem duzo czasu zeby z dziewczynki-sieroty mogla powstac Krolowa
poniedziałek, 18 kwietnia 2011
sprytna ale leniwa i tak wygrywa
zaskakujace jest jak czesto w basniach nagradzanymi sa bohaterowie, ktory wcale nie sa pracowici i sumienni, ale tacy ktory maja zaufanie do obcych (np bab prząśniczek - ktore w zamian za utkanie 3 pokoi lnu wyprosily zaproszenie na wesele) i sa sprytni.

spryt czyli wykorzystanie sytuacji, zaufanie do losu i troche taka postawa "zagram wszystkim co mam, bo mam malo, wiec malo strace" - zostaje zwykle nagrodzona - i zyli dlugo i szczesliwie.

wiec pewnie wystarczy kota uznac za doskonaly posag. co tam mlyn.. karmic kota, czesac, glaskac i czekac - nasza wyglaskana nieswiadomosc sie nam odplaci :D
niedziela, 17 kwietnia 2011
moi bracia Grimm
Grimmowy syn nr 1 dorosl do momentu kiedy jest w stanie wysluchac calej dlugiej basni.
glos mi drga troche i mam mocną pokuse opuszczania okropienstw, ale swiadomosc ze w gruncie rzeczy okropienstwa dotycza smierci i cierpienia sprawia ze czytam wszystko.

niedziela, 20 lutego 2011
ostatni pomruk zimy
mam takie przeczucie ze to juz koniec mrozow.
i innej mozliwosci nie widze.

środa, 02 lutego 2011
cel wychowania
czytam wspomnienia Wandy Poltawskiej z Rawensbruck.

poza calym koszmarem przy ktorym moje leki wydaja sie nieistotne, nieustannie przesladuje mnie mysl: czy bede umiala wychowac swoich synow tak, zeby umieli sobie radzic w takich koszmarnych sytuacjach?
mam nadzieje ze ich nie spotkaja, ale tego nie moge im zapewnic..
co zrobic zeby mieli sile, wiare i pozostali ludzmi?

to takie przerazajaco trudne...
jedyne co mi przychodzi do glowy, to produkowanie dobrych wspomnien - z drugiej strony zycie wspomnieniami nie daje sily...
musze to jeszcze przemyslec
środa, 12 stycznia 2011
basniowy doradca
kazdy ma zawsze racje. powiedzial Puchatek

Krolik nie uslyszal bo i po co? Krolik wiedzial ze ma racje od zawsze.
a racje innych nie byly istotne.

eh ta racja..
co to wogle jest?
niedziela, 09 stycznia 2011
podstepne ciele
moja babcia uwielbia powiedzenie "pokorne ciele dwie matki ssie"
kontekst w jakim bylo wypowiadane zawsze mnie draznil. bo oznaczalo tyle co "bierz co daja, korzystaj, wpychaj sie, nie buntuj sie"
tylko czy to ciele co ssie dwie matki jest pokorne?
przeciez wiadomo ze matka jest tylko jedna.
Pani w szkole nakazała dzieciom napisać wypracowanie, które miało by się kończyć zdaniem: "Matka jest tylko jedna". Na drugi dzień pani pyta się dzieci.
- No dzieci przeczytajcie co napisaliście - może zaczniemy od Małgosi.
- Mama jest kochająca przytula nas, układa do snu. Matka jest tylko jedna.
- Gosiu 5 siadaj. Teraz Pawełek
- Mam wyprowadza nas na spacery kupuje nam rowery. Matka jest tylko jedna.
- Pawełku 5 siadaj.
Wreszcie Pani przepytała prawie całą klasę. Pozostał tylko Jasiu.
- Jasiu a ty, co napisałeś?
- W domu balanga,a wódka leje się litrami, goście rzygają na dywan.
Nagle wódka się skończyła, więc matka do mnie: Jasiek skocz do lodówki przynieś dwie wódki. Idę do kuchni, otwieram lodówkę i drę się z kuchni:
Matka! Jest tylko jedna!

wiec wracajac do cielecia.
ciele nie jest pokorne.
jest podstepne, zarloczne i w dodatku wykorzystuje druga matke.

sobota, 08 stycznia 2011
nie nadawanie sie
nie mozna cofnac czasu, nie mozna wyjsc z labiryntu. pojedyncze decyzje potrafia zmienic cale zycie. chwila potrafi zmienic zycie, a zycia przez chwile nie da sie zmienic zycia.

wiec jestem sobie jakies bajce przypadkow,
czekam az prad mnie gdzies zniesie. od czasu do czasu szamoce sie usilnie probojac zawrocic kijem Wisle.
usiluje robic plany, panowac nad czasem, dniem i noca, nad sobą, nad swoja przeszloscia i caly czas wydje mi sie ze jestem listkiem na wietrze.

kiedy ktos by pisal opis Grimmy, nie mialby wiele do napisania.
budzila sie rano i pila kawe. z mlekiem - brak mleka w lodowce a tym samym w kawie powodowal u niej atak wscieklosci. dalsza czesc dnia Grimmy jest rownie banalna jak jej poranek.
zadnego zapachu we wlosach, zadnej tajemnicy...

piątek, 07 stycznia 2011
emocje malej Mi
nie jestem smutna.
bywam zla albo wesola

mowi Mala Mi w  ZImie Muminkow.
to ciekawe podejscie do zycia. dla malej Mi zlosc = dzialanie.
jesli jest zla to ugryzie w noge, albo nawrzeszczy. ale nie bywa smutna, nie rozpacza, nie rozmysla.


środa, 05 stycznia 2011
smiertelna nuda
zawsze chcialam byc wyjatkowa (no tak, pisalam o tym wczoraj). ale wspominajac ksiazke Kundery doszlam do wniosku ze jestem nudna, przerazajaco nudna.
moja historia jest taka jak wiele innych historii
i zaczynam sie zastanawiac na czym polega mit unikalnosci.
jestes jedyny, niepowtarzalny itd ...
to prawda. jestem jedyna niepotwarzalna, ale to sa nudne cechy, ktorymi wykazuje sie 100% ludzkosci.

chyba mmusze poodkrywac swoja unikalnosc zeby moc sie nia napawac.
nie ma obaw - jesli nic nie odkryje to cos wymysle zeby poprawic sobie nastroj :p
wtorek, 04 stycznia 2011
nieznosny ciezar ciala
kiedy bylam małą dziewczynką chciałam tańczyć w balecie. wyobrazalam sobie jak lekko podskakuje wykonuje jakies demi-plie itd
potem wyobrazalam sobie ze jezdze konno, wspinam sie i umiem szybko biegac.
wyobraznie mialam i mam bujną.
czego nie moge powiedziec o swoim ciele - nie nadążalo z bujnoscią, nie pasowalo do wyobrazen.
teraz powoli zaczynam rozumiec dlaczego.
podobno od zrozumienia zaczyna sie zmiana
niedziela, 02 stycznia 2011
inne zycie inny swiat inna Grimma
nie wiem co by bylo gdyby bylo inaczej
gdybym nie podjela jakis tam decyzji.

daleko mi do TooTiki ktora przyjmuje rzeczywistosc taka jaka jest, bez mowienia "tu kwitl piekny bez"

mialam dzis sen ze jestem kims innym. to dalo mi taką nieograniczoną lekkosc. ale chyba jestem w labiryncie bez alternatywnych wyjsc. i w sieci swoich decyzji nalezy do mnie tylko teraz..
moge co najwyzje narysowac na scianach labiryntu ptaki i kwiaty.
dla dodania lekkosci
sobota, 01 stycznia 2011
sa tacy co potrafia i tacy co niepotrafia
mialam taki mily temat na notke i mi umknął.
najlepsze pomysly mam w czasie gdy usypiam Jerza.
potem znikają.

wiec sa tacy co potrafia i tacy co nie potrafia.

piątek, 31 grudnia 2010
co uspokaja Too - tiki
zima za oknem w pelni, za sprawa wirusa zoladkowego cierpie na deficyt snu w zwiazku z czym nie jestem w stanie przeczytac zadnego nowego tekstu.
siegnelam wiec do starej sprawdzonej zimowej lektury - czyli zimy muminkow.
Too-tiki siedzi sobie w lesie, zrobila latarnie z kul sniegu i lampy naftowej i mowi "wszystko jest takie niepewne i to mnie wlasnie uspokaja"
wiekszosc ludzi w tym mnie - ta niepewnosc losu doprowadza do szalu/rozpaczy/zalamania nerwowego i innych powaznych roztrojow.
a ją niepewnosc uspokaja.

"bo pewnosc niepeewna zabija w nas wrazliwosc, tak jak kazde szczescie
przychodzi jednoczesnie jak patos i humor,
jak dwie namietnosci wciaz slabsze od jednej"

poniedziałek, 27 grudnia 2010
powinni tego zabronic
jest jakas komisja do spraw ohydnych zabawek?
pal licho zmysl estetyki, wszystko rozumiem, drewno, material, ale dlaczego zabawka wyglada o tak:

jak wskazuje metka to Buzz Astral [poprawilem-mąż]
powinni tego zabronic
niedziela, 26 grudnia 2010
jednak Tygrysek
przychodzi taki moment w zyciu czlowieka, ze czlowiek zaczyna poznawac swiat 100milowego Lasu.
mi zawsze sie wydawalo ze jestem Krzysiem. albo Prosiaczkiem..

natomiast moj syn, jak zła bohAterka Musierowicz Laura Pyziak chce byc Tygryskiem.

tu kliknąć proszę


piątek, 24 grudnia 2010
wzruszenia
ostatnio wzruszylam sie jak Jerz biegajac po nieznanym sobie korytarzu byl dzielny dopoki mnie widzial. kiedy zniklam za rogiem byl tylko malym chlopczykiem potrzebujacym pilnie mamy.
nie wiem co mnie wzruszylo.
chyba to ze on sie czuje przy mnie bezpiecznie.
wzruszaja mnie koledy - to tak w temacie swiat

a tak naprawde to wiele rzeczy mnie porusza. nieustannie usiluje dojsc do sedna
środa, 22 grudnia 2010
po raz ktorys co lubie.. milo o tym pamietac
ja lubie jezdzic palcem po ksiazkach ktore maja takie wypukle gumowate literki w tytule. uwielbiam wrecz
lubie zapach wiosny paryskiej - taki cieply wiatr, troche mokry, z taka nuta slonca
lubie zapach metra i patrzec z gory jak ludzie wsiadaja i wysiadaja z wagonikow.

lubie czyscic klawiature - tam sie gniezdza takie kurze - wyciagam je kawalkiem papieru. kiedys robilam tak w bibliotece uniwersyteckiej - jakie tam byly brudne - ohhhh
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 31